Gol w ostatniej akcji i wielkie emocje. Sandecja wydarła remis liderowi
Sandecja zremisowała na wyjeździe z liderem ze Skierniewic 2:2, choć do 84. minuty przegrywała dwoma bramkami. Decydujący gol padł w ostatniej akcji meczu, a bohaterem został Aleksander Wołczek.
Sandecja pokazała charakter na boisku lidera. W niedzielny wieczór w Skierniewicach „Sączersi” wyrwali punkt w meczu, który do ostatnich sekund trzymał w napięciu. Remis 2:2 z Unią Skierniewice smakuje tym lepiej, że został wywalczony w dramatycznych okolicznościach, po golu w doliczonym czasie gry.
Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gospodarzy. Już w 5. minucie, po zamieszaniu w polu karnym i wybiciu piłki z linii bramkowej, futbolówka trafiła pod nogi Krzysztofa Toporkiewicza. Były zawodnik Sandecji nie zawahał się ani chwili i efektownym strzałem w okienko dał prowadzenie swojej drużynie. Odpowiedź gości mogła nadejść błyskawicznie, jednak próba Bartłomieja Kasprzaka została zablokowana, a chwilę później Karol Turek przegrał pojedynek z Mateuszem Jeleniem.
Po intensywnym początku tempo nieco opadło, choć obie strony wciąż szukały swoich szans. W 24. minucie Kacper Talar uderzał z narożnika pola karnego, lecz nie trafił w światło bramki. Gospodarze również próbowali swoich sił, a tuż przed przerwą dopięli swego. Kamil Sabiłło wykorzystał dobre podanie, wygrał pojedynek i podwyższył prowadzenie Unii.
Po zmianie stron Sandecja ruszyła do odrabiania strat. Bliski szczęścia był Daniel Pietraszkiewicz, ale jego uderzenie świetnie obronił bramkarz gospodarzy. Goście coraz częściej szukali swoich szans po stałych fragmentach gry. Wojciech Błyszko i Wiktor Pleśnierowicz próbowali głową, jednak brakowało precyzji.
Przełom przyszedł dopiero w końcówce. W 84. minucie błąd bramkarza Unii przy górnej piłce bezlitośnie wykorzystał Wiktor Pleśnierowicz, dając Sandecji kontaktowego gola. To trafienie dodało zespołowi energii i wiary w końcowy sukces.
Kulminacja nastąpiła już w doliczonym czasie gry. W ostatniej akcji meczu Daniel Pietraszkiewicz dośrodkował w pole karne, a tam najlepiej odnalazł się Aleksander Wołczek. Jego strzał wpadł do siatki, wywołując eksplozję radości wśród zawodników i sztabu. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Sandecja nie tylko urwała punkty liderowi, ale przede wszystkim pokazała, że potrafi walczyć do samego końca.
Komentarze