Pamięć, krzyże i mocne słowa. Marsz Wołyński po raz dwunasty przeszedł przez Nowy Sącz
Po raz dwunasty ulicami Nowego Sącza przeszedł Marsz Wołyński. Uczestnicy oddali hołd ofiarom Zbrodni Wołyńskiej, a podczas przemówień nie zabrakło mocnych słów o pamięci historycznej, polityce i nierozliczonej przeszłości.
Po raz dwunasty ulicami Nowego Sącza przeszedł Marsz Wołyński. Kilkadziesiąt osób zgromadziło się na Rynku, aby oddać hołd ofiarom Zbrodni Wołyńskiej i innym Polakom zamordowanym na Kresach Wschodnich. Były biało czerwone flagi, krzyże z fotografiami ofiar, modlitwa i przemówienia, w których nie zabrakło mocnych ocen dotyczących historii, współczesnej polityki i pamięci narodowej.
Czternaście krzyży jako symbol polskiej Golgoty
Tegoroczne obchody miały nieco inną oprawę niż w poprzednich latach. Organizatorzy przygotowali czternaście drewnianych krzyży z fotografiami przedstawiającymi ofiary. Jak tłumaczyli, liczba ta nie była przypadkowa. Miała nawiązywać do Drogi Krzyżowej i symbolizować cierpienie Polaków zamordowanych na Kresach.
Krystian Lechner z Ruchu Narodowego podkreślał, że marsz organizowany jest oddolnie już po raz dwunasty.
„Nie o zemstę tutaj chodzi, lecz o pamięć. Ale ta nasza pamięć jest właśnie największą zemstą dla katów naszych rodaków” - mówił podczas wystąpienia.
"Historia się nie skończyła"
W przemówieniach wielokrotnie powracał temat wyciągania wniosków z historii. Mówcy przekonywali, że pamięć o Zbrodni Wołyńskiej nie powinna ograniczać się jedynie do corocznych uroczystości, lecz być przekazywana kolejnym pokoleniom.
Podkreślano, że znajomość historii ma znaczenie także dla współczesności i bezpieczeństwa państwa. Padały również odniesienia do konfliktów zbrojnych z ostatnich dekad jako przykładów pokazujących, że podobne tragedie mogą wydarzyć się także w przyszłości. Według uczestników pamięć historyczna jest obowiązkiem wobec ofiar, zwłaszcza tych, których do dziś nie udało się godnie pochować.
Padły także polityczne zarzuty
Podczas wystąpień nie zabrakło odniesień do bieżącej polityki. Krystian Lechner krytycznie mówił o działaniach części polskich polityków wobec Ukrainy oraz przypomniał wcześniejsze zapowiedzi budowy pomnika poświęconego ofiarom Wołynia w Nowym Sączu.
Jak zaznaczył, mimo składanych przed laty deklaracji pomnik do dziś nie powstał. Przypomniał natomiast, że dwa lata temu na Starym Cmentarzu został poświęcony drewniany krzyż upamiętniający ofiary.
Historyk o latach przemilczenia
Jednym z głównych mówców był historyk Leszek Zakrzewski. W swoim wystąpieniu przekonywał, że przez wiele lat temat Zbrodni Wołyńskiej był marginalizowany w debacie publicznej. Przypominał o publikacjach naukowych i relacjach świadków, które jego zdaniem przywróciły pamięć o wydarzeniach z Wołynia.
Historyk mówił również o wcześniejszych aktach przemocy wobec Polaków jeszcze przed kulminacją wydarzeń z 1943 roku oraz przedstawiał własną ocenę działalności ukraińskich nacjonalistów. W jego wystąpieniu pojawiły się także odniesienia do losów mieszkańców Sądecczyzny oraz rodzin, które po wojnie trafiły w okolice Nowego Sącza.
Pamięć zamiast milczenia
Organizatorzy podkreślali, że celem marszu jest przede wszystkim zachowanie pamięci o ofiarach i przekazywanie wiedzy o wydarzeniach na Wołyniu kolejnym pokoleniom. Wielokrotnie powtarzano, że ofiary nie mogą zostać zapomniane, a prawda historyczna powinna być, ich zdaniem, przedstawiana bez przemilczeń.
Marsz zakończył się wspólnym oddaniem hołdu pomordowanym oraz kolejnymi wystąpieniami poświęconymi historii Kresów i pamięci o ofiarach Zbrodni Wołyńskiej.
Komentarze