Zawalił się dach pustostanu w Krakowie. Do akcji ruszyli ratownicy z Nowego Sącza
W sobotni wieczór w pustostanie przy ulicy Grzegórzeckiej w Krakowie zawaliła się część dachu. Na miejsce skierowano Specjalistyczną Grupę Poszukiwawczo Ratowniczą z Nowego Sącza oraz zespoły z psami ratowniczymi. Po przeszukaniu budynku potwierdzono, że w środku nie było żadnych osób.
W sobotni wieczór w Krakowie doszło do częściowego zawalenia dachu w pustostanie przy ulicy Grzegórzeckiej. Na miejsce skierowano między innymi specjalistyczne zespoły poszukiwawczo ratownicze z Nowego Sącza wraz z przewodnikami psów ratowniczych.
Do zdarzenia doszło 14 marca około godziny osiemnastej. Jak informuje Komenda Miejska Państwowej Straży Pożarnej w Nowym Sączu, w pustostanie zawaliła się część dachu. Na miejsce zadysponowano Specjalistyczną Grupę Poszukiwawczo Ratowniczą z Nowego Sącza.
W działaniach uczestniczyli również przewodnicy psów ratowniczych z Grupy Ratownictwa Specjalnego OSP Nowy Sącz. Na miejsce wyjechał przewodnik Adam Szlachta wraz z psem Don. W gotowości operacyjnej pozostawał także przewodnik Maksymilian Sarata. Z ramienia SGPR Nowy Sącz do akcji skierowano również jedną przewodniczkę z dwoma psami ratowniczymi, która jest członkinią OSP.
Po przybyciu na miejsce ratownicy przeprowadzili wstępne rozpoznanie sytuacji. Następnie zdecydowano o przeszukaniu części gruzowiska z wykorzystaniem zespołów z psami ratowniczymi. Zwierzęta zostały wprowadzone na fragment terenu uznany za bezpieczny do prowadzenia takich działań. Przez cały czas budynek znajdował się pod stałą kontrolą statyki.
Zespoły ratownicze dokładnie sprawdziły wskazany obszar. W trakcie przeszukania budynku nie odnaleziono żadnych osób. Działania na miejscu zakończyły się około godziny drugiej w nocy.
Ratownicy podkreślają, że psy gruzowiskowe odgrywają bardzo ważną rolę w akcjach związanych z zawalonymi budynkami. Są szkolone do przeszukiwania gruzowisk i odnajdywania osób uwięzionych pod zniszczonymi konstrukcjami.
Proces przygotowania takich zespołów jest długotrwały i wymagający. Obejmuje setki godzin treningów w trudnym terenie, ćwiczenia w niestabilnych konstrukcjach oraz naukę precyzyjnego oznaczania osób poszkodowanych. W całej Małopolsce liczba takich zespołów jest niewielka, a zdawalność egzaminów w skali kraju wynosi około 30 procent.
Komentarze