Dwie minuty, które zmieniły wszystko. Sandecja wyrwała remis w końcówce
Sandecja Nowy Sącz zremisowała z Resovią 2:2, choć jeszcze w 84. minucie przegrywała dwoma bramkami. Gospodarze w zaledwie dwie minuty doprowadzili do wyrównania, ratując punkt w jednym z najbardziej emocjonujących meczów sezonu.
Remis, który smakuje jak zwycięstwo. Sandecja Nowy Sącz w niezwykle emocjonującym spotkaniu podzieliła się punktami z Resovią Rzeszów, remisując 2:2, choć jeszcze na dziesięć minut przed końcem przegrywała dwoma bramkami.
Początek meczu nie układał się po myśli gospodarzy. Resovia szybko przejęła inicjatywę i już w 14. minucie objęła prowadzenie po trafieniu Jana Silnego. Goście poszli za ciosem i w 37. minucie podwyższyli wynik za sprawą Jakuba Banacha, schodząc na przerwę z komfortową przewagą.
W drugiej połowie Sandecja długo nie potrafiła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną defensywę rywali. Czas uciekał, a wynik nie pozostawiał złudzeń. Dopiero końcówka przyniosła prawdziwy wybuch emocji na stadionie w Nowym Sączu.
W 84. minucie nadzieję przywrócił Aleksander Wołczek, który zdobył bramkę kontaktową. Zaledwie dwie minuty później stadion eksplodował po trafieniu Filipa Piszczka. W ciągu dwóch minut Sandecja odrobiła straty i doprowadziła do remisu, ratując jeden punkt w dramatycznych okolicznościach.
Spotkanie było twarde i obfitowało w kartki. Sędzia Łukasz Szczech pokazał kilka żółtych kartek zawodnikom obu drużyn. Mecz z trybun oglądało 5873 widzów, którzy byli świadkami jednego z najbardziej emocjonujących finiszy w tym sezonie.
Po końcowym gwizdku trener Sandecji Rafał Smalec nie ukrywał mieszanych uczuć, ale docenił charakter swojego zespołu. Podkreślił, że w takich okolicznościach zdobyty punkt należy szanować, zwłaszcza po błyskawicznym odrobieniu strat w końcówce meczu. Zwrócił także uwagę na potrzebę regeneracji i spokojnego przygotowania się do kolejnych spotkań.
Komentarze