Sądeckie.pl

Lubisz być na bieżąco z tym co sie dzieje na Sadecczyznie?

Zapisz Nasz Serwis w zakładkach i miej pewność stałego dostępu do rzetelnych informacji z Sądecczyzny.

Miliony na promocję polskiej żywności. Branża pokazuje, dlaczego nie chce rezygnować z funduszy

Ponad 111 mln zł zebrały w ubiegłym roku fundusze promocji produktów rolno-spożywczych. Branża broni mechanizmu przede wszystkim jednym argumentem: te pieniądze pozwalają zapewnić wkład własny i sięgać po znacznie większe środki z Unii Europejskiej. Pozostaje jednak pytanie, jak skutecznie mierzyć efekty kampanii finansowanych ze składek producentów.

Miliony na promocję polskiej żywności. Branża pokazuje, dlaczego nie chce rezygnować z funduszy
Miliony na promocję polskiej żywności. Branża pokazuje, dlaczego nie chce rezygnować z funduszy.

Ponad 111 mln zł wpłynęło w ubiegłym roku do funduszy promocji polskiej żywności. Teraz, gdy wokół sposobu ich działania toczy się dyskusja, organizacje producentów i przetwórców zwarły szeregi. Przekonują, że likwidacja lub osłabienie systemu może oznaczać nie tylko mniej pieniędzy na promocję, ale również utrudnić sięganie po znacznie większe środki z Unii Europejskiej.

Fundusze działają od 2009 roku. Pieniądze trafiają do nich poprzez obowiązkowe wpłaty związane ze sprzedażą określonych produktów rolno-spożywczych. Zasadniczo jest to 0,1 proc. wartości netto sprzedanych produktów, w przypadku roślin oleistych 0,2 proc., a przy mleku 0,1 grosza od każdego skupionego kilograma.

To pozornie niewielkie obciążenia, ale przy skali całej produkcji tworzą pokaźną pulę. W 2025 roku komisje zarządzające funduszami przyznały wsparcie 585 zadaniom o łącznej wartości 106,24 mln zł.

Pieniądze mogą finansować między innymi promocję produktów, udział w targach, badania rynku, szkolenia, projekty badawczo-rozwojowe oraz działania informacyjne i edukacyjne. O ich podziale decyduje dziesięć komisji zarządzających. W każdej z nich sześć z dziewięciu miejsc przypada stronie rolniczej, w tym pięć samym producentom.

Najmocniejszy argument prowadzi do Brukseli

Właśnie tutaj pojawia się kwestia, na którą branża zwraca szczególną uwagę. Pieniądze zgromadzone w funduszach służą nie tylko do bezpośredniego finansowania działań promocyjnych. Mogą być również wkładem własnym potrzebnym do uruchomienia unijnego dofinansowania.

Przy programach, w których Unia Europejska pokrywa do 80 proc. kosztów, organizacja musi zapewnić pozostałe 20 proc. Jeżeli pieniądze na tę część pochodzą z funduszu promocji, jedna złotówka wkładu własnego pozwala na sfinansowanie do czterech kolejnych złotych wydatków w ramach programu.

Nie jest to mechanizm wykorzystywany sporadycznie. Kontrola NIK obejmująca okres od 2009 do pierwszej połowy 2016 roku wykazała, że 23 z 26 przyjętych wówczas do realizacji programów unijnych było współfinansowanych z funduszy promocji. Ich łączny budżet przekraczał 76 mln euro.

Dlatego właśnie możliwość dalszego wykorzystywania tych pieniędzy jako wkładu własnego jest jednym z głównych argumentów organizacji broniących obecnego rozwiązania.

Eksport urósł potężnie. Ale nie tylko dzięki promocji

Od momentu uruchomienia funduszy polski eksport rolno-spożywczy zwiększył się z 11,5 mld euro w 2009 roku do 58,4 mld euro w 2025 roku. To ponad pięciokrotny wzrost.

Nie można jednak całego tego wyniku przypisywać kampaniom promocyjnym. Wejście polskiej żywności na zagraniczne rynki zależy również od negocjacji prowadzonych przez administrację, uzgodnienia wymogów sanitarnych i weterynaryjnych oraz pracy odpowiednich inspekcji. Dopiero po otwarciu rynku znaczenia nabiera obecność producentów na targach, kontakty z importerami i promocja polskich produktów.

Skala eksportu nadal jednak rośnie. Wartość zagranicznej sprzedaży produktów mlecznych zwiększyła się z 4,83 mld zł w 2009 roku do 16,52 mld zł w 2025 roku. W pierwszym półroczu tego roku cały eksport rolno-spożywczy przekroczył już 29 mld euro.

To właśnie na tych wynikach organizacje rolnicze i spożywcze budują obronę funduszy. Sam wzrost eksportu nie odpowiada jednak na najważniejsze pytanie: ile z niego rzeczywiście można przypisać działaniom finansowanym ze składek producentów.

I tutaj jest miejsce na zmiany. Branża dopuszcza stworzenie jednolitego systemu mierzenia efektów finansowanych kampanii. Pojawił się także pomysł wspólnego portalu, na którym producent wpłacający pieniądze mógłby sprawdzić, na co zostały przeznaczone, jaki był cel konkretnej kampanii i jakie przyniosła rezultaty.

To może być najważniejszy punkt całego sporu. Nie chodzi wyłącznie o to, czy ponad 100 mln zł rocznie wydawać na promocję polskiej żywności. Pytanie brzmi również, jak dokładnie pokazać producentom, co dostają w zamian za pieniądze, które każdego roku trafiają do funduszy.

Zobacz Również

Komentarze


Zaloguj sie aby komentować