Dlaczego trzeba było ewakuować szkoły i zamknąć ulice. Policja wyjaśnia kulisy wczorajszej akcji w Nowym Sączu
Zamknięte ulice, ewakuowane szkoły, biurowiec i centra handlowe oraz kilka godzin oczekiwania na saperów. Wczorajsze wydarzenia przy ul. Grodzkiej wywołały spore zamieszanie w Nowym Sączu. Policja przedstawiła teraz szczegóły operacji i wyjaśniła, co dokładnie znaleziono podczas prac ziemnych.
Wczoraj przez kilka godzin część Nowego Sącza żyła informacjami o niewybuchach znalezionych przy ul. Grodzkiej. Były ewakuacje, zamknięte ulice i duża liczba służb. Dziś policja przedstawia dokładny przebieg wydarzeń. Wiadomo już, co znaleziono pod ziemią i dlaczego konieczne było zabezpieczenie terenu w promieniu około pół kilometra.
Zaczęło się po godz. 8
Pierwsze zgłoszenie wpłynęło do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu w czwartek około godz. 8:20. Podczas prac ziemnych przy zespole szkół na ul. Grodzkiej natrafiono na trzy niewybuchy.
Na miejsce pojechali policjanci, w tym funkcjonariusz zajmujący się rozpoznaniem minersko-pirotechnicznym.
Wstępne oględziny pokazały, że sprawa jest poważna. Pod ziemią znajdowały się trzy pociski artyleryjskie, najprawdopodobniej pochodzące z czasów II wojny światowej. Każdy miał od 45 do 60 centymetrów długości i od 15 do 20 centymetrów średnicy.
Dlaczego zamknięto tak duży obszar?
To właśnie charakter znaleziska zdecydował o dalszych działaniach. Policjanci skonsultowali sytuację z pirotechnikiem. Powiadomiono także Centralny Ośrodek Koordynacji Rozminowania we Wrocławiu oraz Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego.
Po konsultacjach zdecydowano o wyłączeniu z ruchu kilku ulic lub ich fragmentów w promieniu około 500 metrów od miejsca znalezienia pocisków.
Rozpoczęły się również ewakuacje. Ludzie musieli opuścić zespół szkół, pobliskie przedszkole i szkołę podstawową. Ewakuowano także biurowiec oraz centra handlowe.
To właśnie dlatego wczorajsza akcja objęła znacznie większy teren niż samo miejsce, w którym podczas robót natrafiono na niewybuchy.
Przez kilka godzin czekali na saperów
Policjanci zabezpieczali teren i pilnowali, aby nikt nie zbliżał się do niebezpiecznego znaleziska. Informowali również okolicznych mieszkańców o zagrożeniu. W działaniach uczestniczyli także funkcjonariusze Kompanii V Oddziału Prewencji Policji w Krakowie, pełniący służbę na Sądecczyźnie, oraz strażnicy miejscy. Sytuacja trwała kilka godzin. Przed godz. 15 na miejsce dotarli żołnierze 16. Batalionu Powietrznodesantowego z Krakowa.

Trzy pociski wywieźli z miasta
Dopiero saperzy mogli bezpiecznie podjąć znalezione pociski. Wszystkie trzy zostały zabrane i wywiezione w celu neutralizacji.
Wczorajsze zamknięcia ulic i ewakuacje nie wynikały więc z samego faktu odnalezienia starych przedmiotów pod ziemią. Policja traktowała znalezisko jako potencjalnie niebezpieczne niewybuchy i do czasu przejęcia ich przez saperów konieczne było zabezpieczenie znacznej części okolicy.
Policja przypomina przy tym, że nawet amunicja zalegająca w ziemi od kilkudziesięciu lat może nadal stanowić zagrożenie. Takich przedmiotów nie wolno dotykać, przenosić ani samodzielnie odkopywać.
Komentarze